Home GÓRY Pieniny i Szczawnica zimą – jakie to dobre!

Pieniny i Szczawnica zimą – jakie to dobre!

by Delko Magda Delkowska

Pieniny zimą? Czy to w ogóle będzie interesująca mnie sprawa? Uderzam się w swoją niemłodą już pierś i ze wstydem przyznaję, że polskie góry, które nie są Tatrami zaczęłam poznawać całkiem niedawno. Wychowałam się w Kościelisku i zawsze wydawało mi się, że jeśli chodzi o górskie pasma w naszym kraju to najpierw są Tatry, potem długo długo nic i na końcu Bieszczady. Dlaczego więc wybrałam się w Pieniny? A no wszystko za sprawą szczytu Wysoka, którego zdjęcie mignęło mi kiedyś w necie. Pomyślałam sobie, że może to znak z niebios? Że to sam Bóg nadaje do mnie alfabetem Morse’a abym w końcu zaczęła poważać inne pagóry w Polsce i przestała być taką ostentacyjną, tatrzańską pindą? Bardzo wierzę w znaki, także pewnego wieczoru nieśmiało zapytałam swojego towarzysza drogi – te, a może byśmy tak pojechali w nieznane?

Nim się obejrzałam, a weekend w Pieninach zapisał się w mym wyjazdowym kalendarzu. Spędziłam fantastyczne dwa dni w Szczawnicy, zjadłam pyszkowego kotleta schabowego, a potem wcisnęłam jeszcze pierogi i szarlotkę. A może na odwrót to było? W każdym razie – dużo wtedy zjadłam:) Odmroziłam sobie gębę, obsmarkałam kurtkę, ale za to posłuchałam jak fajnie skrzypi śnieg pod raczkami. Z dziecięcym zachwytem i górskim podziczeniem przypięłam nową pinezkę na swojej prywatnej mapie miejsc niezwykłych.

Jakie aktywności można przybrać w Pieninach zimą? A następnie powtórzyć je wiosną, latem i jesienią? Pokazuję oraz objaśniam poniżej.

 

Pieniny zimą – co robić, gdzie pójść, co zjeść i dlaczego Szczawnica jest całkiem zacną miejscówką?

 

Pieniny dla początkujących – co warto o nich wiedzieć?

Zanim wyruszycie w Pieniny, warto przypomnieć sobie trochę faktów z lekcji geografii, aby nie być przyrodniczym ignorantem. W wersji bardzo skróconej wygląda to tak: Pieniny rozciągają się na 30 km i mają tak zacnych sąsiadów jak Gorce, Pasmo Radziejowej w Beskidzie Sądeckim i Magurę Spiską.

Tworząc swoją obecną rzeźbę i kształt Pieniny przechodziły identyczne katusze jak ja na zajęciach aerobiku. Wielokrotnie zalewały się wodą, rozciągały, wypiętrzały, zgniatały, rozpadały i falowały. Z zazdrością muszę przyznać, że u nich efekty na łydce są ewidentne. Patrząc na ich niezwykłą budowę i ukształtowanie w terenie – no opłaca się czasem założyć dres i pójść poćwiczyć!

Pieniny dzielą się się na trzy części: Pieniny właściwie ze szczytem Trzy Korony (982 m n.p.m), Pieniny Spiskie ze szczytem Żar (883 m.n.p.m) i Małe Pieniny ze szczytem Wysoka (1050 m.n.p.m). Z uwagi na niebywałe walory przyrodnicze, większość obszaru w Pieninach jest objęta ochroną Pienińskiego Parku Narodowego. Szlaków turystycznych tutaj co nie miara! Mój pierwszy raz z tym pasmem górskim zaczął się właśnie od Małych Pienin i wąwozu Homole.

Pieniny zimą co zobaczyć

Wąwóz Homole zimą – koniecznie!

Małe Pieniny mają dwa mocne powody, dla których warto się tu wybrać. Jednym z nich jest Wąwóz Homole. Przeciskający się przez dolinę potok Kamionka tworzy istne cuda w krajobrazie. Wąska ścieżka (w zimie również pierońsko śliska!) wije się między ostrymi turniami i ścianami, a gęsto rosnące drzewa zdają się być domem dla entów. Szlak nie jest zbyt forsowny, ale kilka razy wiedzie po nieznacznych stromiznach i metalowych schodach.

Po niecałej godzinie wychodzi się na polanę – Dubantowską Dolinkę. Stara legenda łemkowska głosi, że w tutejszych skałach zwanymi Kamiennymi Księgami zapisana jest historia wszystkich ludzi i podobno jeszcze nie znalazł się taki mędrzec, który umiałby te Księgi odczytać. Znaczy był jeden co podjął próbę z małymi sukcesami i za karę odjęło mu mowę. Tutaj możecie zrobić krótki popas na kabanosa i herbatę z termosu, a potem ruszyć dalej, bo tuż za rogiem czeka kolejna przygoda – szlak na Wysoką!

Zimowe wyjście na Wysoką w Małych Pieninach

Szczyt Wysoka zwany jest również Wysokimi Skałkami i osiąga wysokość 1050 m. n.p.m. Zaliczany jest do Korony Gór Polski. Zimowe wyjście na Wysoką jest całkiem przyjemną sprawą – taką nie za męczącą, nie za długą ale za to super śliską. Chwalę pod niebiosa dzień, w którym zachowałam przytomność umysłu i zdecydowałam się zakupić raczki. Gdyby nie one, mój uśmiech na pewno byłby dziś bezzębny. Mówię Wam to z pełną świadomością – nie ma co bawić się w górskiego Jewgienija Pluszczenko i udawać, że problem półszpagatu ze ślizgu nas nie dotyczy.

Koniecznie zakupcie i spakujcie raczki do plecaka na wszelkie zimowe wędrówki. Robienie wykroków z przysiadem na stromych podejściach może i jest fajnym interwałem, ale na co Wam tyle ćwiczeń podczas wycieczek górskich?

Panoramy z Wysokiej są tak epickie, że ciężko cokolwiek powiedzieć. Właściwie to najlepiej nic nie mówić, a skupić się na patrzeniu przed siebie. Takich widoków jakie zapodaje tu Matka Ziemia próżno szukać gdzie indziej. Jest po prostu magicznie!Pieniny zimą co robić Pieniny zimą co robić

Pierogi w schronisku pod Durbaszką – eat and repeat!

Jak już ruszycie w drogę powrotną z Wysokiej to zastanówcie się, czy warto szaleć tak i maszerować po górach tylko o kanapce i kabanosie? Jeśli na samą myśl z wnętrza Waszych brzuszków dobiega nieśmiałe burczenie – mam dobrą wiadomość! Z Wysokiej idźcie za niebieskim szlakiem w kierunku Szafranówki i przy stoku narciarskim skręćcie w prawo. Drogą w dół dojdziecie do schroniska pod Durbaszką.

Z Wysokiej zajmie Wam to jakieś 40 -50 minut, a Wasz trud zostanie nagrodzony! W schronisku zjecie pyszne pierogi ruskie z masłem i cebulką! Na dokładkę zamówcie sobie żurek. Ja wprawdzie nie poważam tej zupy, ale jak tylko zobaczyłam kiełbasę pływającą w misce mojego towarzysza podróży – westchnęłam wymownie. Co większe kawałki zostały wyłowione i pieczołowicie ułożone na moim talerzu. Dziewczęta i chłopcy! Takich partnerów na życie szukajcie! Ktoś, kto oddaje prawie całą kiełbę z żurku, zdecydowanie wart jest oddania w zamian całego serca!:)

Szczawnica – krótka ściąga historyczna o uzdrowisku

Historia Szczawnicy jako popularnego uzdrowiska zaczyna się w 1828 roku, kiedy wieś kupiła węgierska rodzina Szalayów. Wcześniej wioska również była znana z leczniczych wód, ale dopiero nowi właściciele ruszyli z przekształcaniem Szczawnicy w modne i stylowe miejsce, do którego jeździło się po zdrowie i po ówczesne fancy fotki na Instagrama.

Rodzina Szalayów zleciła nowe odwierty źródeł, powstał park oraz przepiękne wille z niesamowitą architekturą. Szczawnica była popularną destynacją dla artystycznej bohemy. Swoje zadki moczyli w tutejszych źródłach takie znamienite persony jak Jan Matejko, Bolesław Prus czy Henryk Sienkiewicz.

Po I wojnie światowej Szczawnica zaczęła podupadać, a kolejne lata przynosiły co rusz wzloty, a potem znowu upadki. W czasach PRL-u powstały ośrodki wczasowe i charakterystyczne betonowe domy uzdrowiskowe, które tworzą niezwykle interesującą mieszankę stylów, nadającą bardzo specyficzną i niepowtarzalną nutę tej mieścinie.

Szczawnica najważniejsze atrakcje Szczawnica najważniejsze atrakcje

Szczawnica – co warto zobaczyć?

Zwiedzanie Szczawnicy koniecznie trzeba zacząć od jej chluby i dumy czyli od źródeł wód mineralnych. Znajdziecie ich tu całą plejadę! Jest Wanda, Szymon, Józefina, Stefan Jan i Magdalena #wiadomożenajlepsza. Wszystkich możesz skosztować w bardzo stylowej Pijalni Wód przy Placu Dietla. 200 lat tradycji robi swoje, więc pijcie na zdrowie, bo jak mawia moja babcia : woodrowęglanowo-chlorkowo-sodowo-wapniowych właściwości w domowej kranówce nie masz!

Polecam też spacer śladami dawnej świetności uzdrowiska. Wille i stare pensjonaty mają taką fantastyczną architekturę, że aż żal patrzeć, jak niektóre z nich niszczeją i obrastają warstwą zapomnienia. Od lat marzę o drewnianym domu z wielką i przeszkloną werandą, w której urządziłabym sobie bibliotekę i miejsce do pisania. W Szczawnicy mogłabym to marzenie urzeczywistnić w co drugim budynku.

Niestety większość okazałych willi nie nadaje się do zamieszkania. Przyczyn takiego stanu należy doszukiwać się w dość zaawansowanych animozjach między tymi, co są za ratowaniem tego co dawne i co stanowi siłę tego miejsca, a tymi, którym to chyba obojętne. Obydwu grupom proponuję się spotkać i poważnie o tym pogadać, bo miasto niszczeje, a byłoby super jakby świeciło sobie dawnym blaskiem. Matejko i Sienkiewicz na pewno daliby lajka dla tego pomysłu!

Cafe Helenka w Szczawnicy – kawa z klimatem i widokiem

Jeśli podczas zwiedzania Szczawnicy poczujecie, że energia nie krąży Wam już tak żwawo w obiegu to znaczy, że najwyższy czas na przerwę. A jeśli przerwa to kawa! A gdzie można wypić dobrą kawę w Szczawnicy? Taką z eleganckim sznytem, nutką nostalgii i spienionym mlekiem? Cafe Helenka najserdeczniej rekomenduję!

Zaraz obok Pijalni Wód znajduje się wejście do tej klimatycznej kawiarni. Można się tu bez totalnej krępacji oddać nieśpiesznemu delektowaniu smakiem kawy i zjeść pyszny deser. Usiądźcie koniecznie przy oknie albowiem tam jest najlepszy widok na serce dawnej Szczawnicy. Jeśli o mnie chodzi, to wrócę tu niebawem, bo ich sernik z karmelem i piernikiem zaczyna nawiedzać mnie w snach!

Szczawnica co warto zwiedzić

Schabowy w Schronisku Orlica – omnomnom!

Schronisko PTTK „Orlica” to moim zdaniem jedno z najpiękniej położonych schronisk górskich w Polsce. Budynek usytuowany na wysokości 520 m n.p.m ma nie tylko przepiękny widok na Dunajec i okoliczne pagóry, ale ma też świetną kuchnię, która karmi po kokardę. Poszukując informacji, gdzie można dobrze zjeść w Szczawnicy i dlaczego jest to kotlet schabowy, moją uwagę przykuło właśnie to miejsce. Drogowskaz na szlaku do schroniska informuje, że zaledwie 57 sekund dzieli nas od punktu widokowego i szamki. Ja na hasło „mięsko” dobiegam do bramki szybciej, niż najszybszy pies świata!

Stromą ścieżkę pod górę pokonałam niemal sprintem, a tam proszę ja Was czekało na mnie istne szaleństwo – cudownie chrupiący kotlet schabowy z tłuczonymi ziemniakami #miłośćponadwszystko. Kojarzycie Pawła Lorocha, który w kilku stacjach radiowych mlaska do mikrofonu, doznając kulinarnych spazmów? Yep, w tym dniu stałam się jego damską wersją. I jeszcze te pokrzykiwania z kuchennego okienka „Zamówienie 57 do odbioru”…..No jak tego nie kochać?

Pieniny zimą co warto zobaczyć Pieniny zimą co warto zobaczyć

Jedźcie w Pieniny po endorfiny!

Niestety to nie ja jestem autorką tego fenomenalnego tekstu #smutek. Cierpię w milczeniu, że to nie moje synapsy odnalazły do siebie drogę i połączyły te dwa słówka w jedną całość. Hasło W Pieniny po endorfiny to jest najlepsza rekomendacja do odwiedzenia tego malowniczego miejsca w Polsce. O ludzie jedyni, ja wyendorfinowałam się tam jak szalona! Gdybym w tych endorfinach mogła się tarzać, to z całą pewnością robiłabym to patrząc na przepiękną panoramę Tatr z Wysokiej. Albo schodząc do schroniska pod Durbaszką, do którego droga wiedzie przez rozległe hale. O, albo kiedy obudziłam się wyspana w totalnie klimatycznym i magicznym apartamencie i kiedy z kubkiem herbaty patrzyłam przez okno na spokojnie płynący Dunajec. Mimo, że byłam w Pieninach tylko dwa dni, to naładowałam baterie na full, a do tego zrobiłam niecny plan na rychły powrót. I nie przeczę, być może rzeczony kotlet maczał w tym palce.

Pieniny to doskonały pomysł nie tylko na na weekendowy wyjazd, ale również na dłuższy urlop. Tutaj nie ma czasu na bezsensowne zamulanie buły. Tyle jest rzeczy do zrobienia! Macie do dyspozycji kilkadziesiąt szlaków turystycznych do przedreptania, historię pobliskich miejscowości i wsi do poznania, stare legendy do zgłębienia i unikatową przyrodę do poobserwowania. Nie ma co zwlekać – Pieniny czekają!

A jeśli chcecie wincyj inspiracji – koniecznie zaglądnijcie na bardzo fajny Serwis Turystyki Aktywnej w Pieninach. Znajdziecie tam mnóstwo wskazówek i porad, które pomogą Wam zaplanować wypoczynek w Pieninach. A do tego prowadzi go taki bardzo miły, sympatyczny i całkiem piękny człowiek #dziewczetapolecamuwadze

Pieniny zimą

 

Spodobał się Wam mój wpis? Będzie mi miło jeśli go skomentujecie lub udostępnicie dalej w świat!

 

A jeśli macie ochotę:
a) pośmiać się, podyskutować i zainspirować się do podróży – zapraszam Was jakże pięknie na mój fanpage na FACEBOOKU 
b) pooglądać zdjęcia z drogi i sprawdzić, jak wyglądają niepoważne instastories – znajdziecie mnie na  INSTAGRAMIE

Ejże! Te posty też się fajnie czyta!

12 komentarzy

Cień minionych dni 24 lutego 2023 - 22:43

Miło się czytało
Właśnie przebywam w Szczawnicy, pierwszy raz, delektując się tym niepowtarzalnym , kameralnym klimatem.Stary-odnowiony pensjonat jutro przywita mnie śniadaniem i kawą z widokiem na Życie bywa piękne

Reply
Magda Delkowska 28 lutego 2023 - 08:07

Cudownie! Kocham Szczawnicę! 🙂

Reply
@hotelsandkids 4 stycznia 2023 - 19:34

Cóż za tekst! Jak to się pięknie czyta! Słowa płyną cudnie, nienachalnie, a tyle w tym wartościowej treści! Obserwowałam Cię już wcześniej na Instagramie, ale to pierwszy tekst na blogu, do którego dotarłam i już kocham ten styl!

Reply
Magda Delkowska 5 stycznia 2023 - 09:14

To jest kanapka z szynką i ogórkiem na moje serce!!!:))) Bardzo dziękuję za te ciepłe słowa! Dodają mi skrzydeł w pisaniu:))) Mam nadzieję, że inne teksty również przypadną do gustu i zapraszam częściej z wizytą!:)

Reply
Marcin 9 marca 2020 - 08:42

Zdecydowanie dobre! To jedne z moich ulubionych miejsc na południu Polski!

Reply
Dee 6 marca 2020 - 10:06

Takie endorfiny to my lubimy. Dzięki za cudowną relację zafundowaną podróż w czasie. Pieniny to lata mojej młodości i szczęścia. Uwielbiam je, ale dawno nie miałam okazji by sie wybrac

Reply
Magda Delkowska 7 marca 2020 - 17:53

Bardzo lubię podróże w czasie i cieszę się, że mogłam odbyć jedną z Tobą!:)

Reply
Blanka 2 marca 2020 - 09:07

Kiedyś bywałam (później bywaliśmy) w tych rejonach po kilkanaście razy w roku (z racji bliskości zamieszkania) – teraz tęsknię za tym czasem i tymi moimi kochanymi górkami – pięknymi o każdej porze roku ……

Reply
Maryla 2 marca 2020 - 08:54

Cudowna zima w Pieninach! I tyle pieknych atrakcji! 🙂

Reply
Magda Delkowska 7 marca 2020 - 17:55

Czekam też na wiosnę i lato, bo chciałabym zobaczyć te szlaki w cieplejszej odsłonie <3

Reply
Justyna 23 lutego 2020 - 22:23

My byliśmy co prawda w lecie w Pieninach i tak jak ty napewno tu wrócimy. Zgadzam się z tobą że jest tu tyle miejsc i szlaków do zwiedzenia, że Pieniny są niekończącą się podróżą. Bardzo fajnie napisany tekst, tracą humorem i dajesz wskazówki. Super. Tak trzymaj ?

Reply
Magda Delkowska 7 marca 2020 - 17:54

Bardzo dziękuję za miłe słowa i do zobaczenia na szlaku! 🙂

Reply

Wypowiedz się!

Close