Powiedzmy to sobie szczerze. Rowerowy Szlak Doliny Karpia na liście najpiękniejszych miejsc w Małopolsce nie znajduje się w pierwszej dziesiątce. Ja się pytam dlaczego? Jak do tego doszło, że nie jest on hitem? Oczywiście sama też nie jestem bez winy, gdyż coś tam o Dolinie Karpia słyszałam, ale nigdy nie zgłębiałam tematu bardziej. Niedawno przejechałam ten fragment Małopolski rowerem i z ręką na sercu powiadam, że była to jedna z najbardziej malowniczych wycieczek rowerowych, jakie sobie zapodałam w tym roku. Nie jest to może trasa lekka i łagodna (o czym za chwilę), ale ilość perełek krajobrazowych, które wpadały do mojego pudełka zachwytów przyjęła wartości wręcz niepoliczalne. I dla nich warto się namęczyć, mówię Wam! O Dolinie Karpia musicie usłyszeć Wy i cały świat!
Rowerowy Szlak Doliny Karpia to propozycja dla tych, którzy na wycieczce rowerowej lubią się nie tylko zmęczyć, ale również pozwiedzać. Są tu stawy, wiejskie drogi, nadrzeczne krajobrazy, pola, lasy, pagóry, podjazdy i zjazdy. Wszystko, co sobie wymarzycie na temat rowerowej wycieczki, tutaj tego doświadczycie. Dziś zabieram Was do Doliny Karpia! Przejedziemy razem 86 km przez jeden z najbardziej malowniczych zakątków Małopolski. Uprzedzam – będzie pięknie, będzie trochę bolało, ale zdecydowanie będzie przewspaniale!
Rowerowy Szlak Doliny Karpia – trasa, dystans, atrakcje i wszystko, co trzeba wiedzieć
Rowerowy Szlak Doliny Karpia – najważniejsze informacje
Dolina Karpia leży w zachodniej części województwa małopolskiego, w rejonie powiatów oświęcimskiego i wadowickiego. Region od lat kojarzony jest z hodowlą karpia, ale ryby to dopiero początek historii! Krajobraz jest tu niezwykle zróżnicowany i zamknięty w cudnych momentach, dlatego rower jest tutaj wyjątkowo dobrym sposobem na zwiedzanie. Samochodem tylko przejedziemy przez Dolinę Karpia, a na rowerze możemy się w niej trochę zanurzyć.
Rowerowy Szlak Doliny Karpia to licząca 86 km pętla. Biegnie przez drogi z ruchem samochodowym, drogi polne i sporadycznie uczęszczane drogi dojazdowe. Zdecydowaną większość nawierzchni stanowi asfalt (około 93%), natomiast pozostała część to drogi terenowe i szutrowe. Trzeba mieć na uwadze, że ta trasa to już konkretna rowerowa wyrypa, więc warto się do niej przygotować. Spakować odpowiednią ilość jedzenia, napojów (w niektórych miejscowościach są sklepy, ale z uwagi na dużą część dróg poza zabudowaniami, warto polegać na swoich zapasach), dodatkową dętkę, pompkę i strój na różne zawirowania atmosferyczne. O kasku nie wspominam, bo to oczywista oczywistość:)

Rowerowy Szlak Doliny Karpia jest oznakowany na czerwono. Na trasie wykorzystywane są między innymi standardowe znaki rowerowe, a w niektórych miejscach można znaleźć informacje o kilometrażu i pobliskich atrakcjach. Jednocześnie warto mieć przy sobie mapę oraz ślad GPS. Dlaczego? Bo nawet dobre oznakowanie nie zawsze oznacza, że na każdym skrzyżowaniu pojawi się znak dokładnie wtedy, kiedy go potrzebujemy. Zdarzają się miejsca, w których oznakowanie może Was wyprowadzić w pole (dosłownie) i skończycie tak jak ja, z dodatkowymi 10 km na liczniku, zrobionymi na podjeździe, którego wcale nie trzeba było robić. Telefon z nawigacją i naładowany powerbank to duet zdecydowanie pożądany na tej trasie.
Czy Rowerowy Szlak Doliny Karpia jest trudny?
To wszystko zależy od tego, jaki macie status związku ze swoim rowerem i kondycją. Sam dystans około 86 km może brzmieć poważnie, ale technicznie trasa nie jest ekstremalna. Większość prowadzi po asfalcie, a odcinki terenowe stanowią niewielką część całego przebiegu. Trudność wynika przede wszystkim z długości oraz ukształtowania terenu. Najbardziej wymagających fragmentów należy spodziewać się w południowo-zachodniej części pętli, gdzie tych podjazdów i pagórów jest naprawdę sporo. Północny odcinek w rejonie Wisły jest znacznie bardziej płaski. Można oczywiście podzielić sobie tę wycieczkę na mniejsze kawałki i robić fragmentami, ale powiem Wam, że jak się już człowiek wkręci w rytm, to nawet nie wie, kiedy minie mu te 86 km.
Skąd najlepiej rozpocząć Rowerowy Szlak Doliny Karpia?
Umownym początkiem pętli jest Osiek, w pobliżu zabytkowego kościoła św. Andrzeja. Znajduje się tutaj miejsce odpoczynku dla rowerzystów oraz tablica informacyjna. I mogłabym Wam napisać, że zacznijcie zatem z Osieku jak Karp z Doliny przykazał, ale mam inną propozycję! Wystartujcie Rowerowym Szlakiem Doliny Karpia z miejscowości Brzeźnica (można zostawić samochód przy kościele na bezpłatnym parkingu) i zróbcie pętlę na odwrót. Dlaczego? Początkowy fragment prowadzi przez bardziej pofałdowany teren. Właśnie tutaj znajduje się jedna z bardziej wymagających części całej wycieczki. Czekają Was podjazdy, zjazdy i ciągłe zmiany wysokości. Później już będzie tylko płasko. Na 80-tym kilometrze będziecie się całować po stopach za tę decyzję, bo jakby jeszcze przyszło się Wam wspinać na pagóry po całodniowym pedałowaniu, to jak nic wpadlibyście w rozpacz bezdenną!



Zatem, ruszamy z Brzeźnicy nie w stronę Spytkowic, a w stronę Bachowic i Piotrowic. Po drodze będziecie mieć fantastyczne widoki, sporo podjazdów ale i zjazdów, a także przepiękne stawy (w Łowiczkach można zatrzymać się przy stawach na mały piknik). Dojazd do Osieku jest nieco męczący, ale pomyślcie tylko, że w Osieku czeka Was pyszne jedzonko (polecam burgery!) tylko jeden podjazd do kościoła, potem za kościołem drugi podjazd i cała trasa od Polanki Wielkiej przebiega niemal już całkiem po płaskim.
W okolicach miejscowości Podlesie, Rowerowy Szlak Doliny Karpia wpada na Wiślaną Trasę Rowerową. Nawierzchnia może Wami wytrząść jak szmacianą lalką, ale widoki rekompensują niedogodności. Całkiem interesująco prezentuje się stąd Energylandia! Z kolei w okolicach miejscowości Smolice droga kieruje na świeżutki fragment Velo Skawa, który w złotej godzinie wyglądał jak z rowerowej bajki. Dalsza droga to już przejazd prostym odcinkiem przez Łączany i Chrząstowice z powrotem do Brzeźnicy.

Tak jak pisałam, Rowerowy Szlak Doliny Karpia jest stosunkowo dobrze oznakowany, ale trzeba naprawdę mocno zwracać uwagę na te oznaczenia, bo podczas jazdy łatwo się zgubić. Mnie kilka razy poprowadziło zupełnie inaczej, przez co nadłożyłam kilkanaście kilometrów, a w wszyscy wiemy, że na 80-tym kilometrze już nie mamy ochoty odkrywać istnienia nowych mięśni w naszych nogach.
Mimo, że Rowerowy Szlak Doliny Karpia jest wymagający, to naprawdę wart przejechania. Nie rekomendowałabym całej trasy na rodzinne przejażdżki, bo wydaje mi się, że maluszki na rowerze nie dałyby po prostu rady. Można natomiast podzielić tę trasę i wybrać się tylko w okolice Zatora, gdzie jazda jest całkiem przyjemna.


Dolina Karpia – atrakcje nie tylko rowerowe
Dolina Karpia to nie tylko fantastyczne miejsce na rowerową wyrypę, ale także dobry pomysł na odkrywanie historii tej części Małopolski, próbowanie lokalnej kuchni i zwiedzania zabytków. Jeśli nie macie ochoty na rowerową wycieczkę, nic nie szkodzi, Dolina Karpia czeka też na nierowerowych gości!
Polecam Wam odwiedzić gospodarstwa rybne, gdzie dowiecie się o tradycji hodowli karpia, która często ma charakter wielopokoleniowy. Wpadnijcie też do Izby Regionalnej Ziemi Zatorskiej żeby poznać historię Księstwa Zatorskiego, poszalejcie w Energylandii, czy przepłyńcie się Galarem – drewnianym statkiem rzecznym, jakie kiedyś używane były przez flisaków na obszarze górnej Wisły w XIX i XX wieku. Po drodze czekają też zabytkowe kościoły, kapliczki przydrożne i stare dwory.

Mnie Dolina Karpia kupiła na amen! Uważam, że jest idealnym przykładem pokazującym, że najlepsze rzeczy to niepozorne rzeczy, czekające tuż za rogiem. Jeśli szukacie czegoś nieoczywistego turystycznie, ale z mnóstwem ciekawostek i zaskoczeń -prawdopodobnie właśnie znaleźliście nowe miejsce na mapie Waszych przygód! Do zobaczenia w Dolinie Karpia!

Zadanie sfinansowano ze środków Województwa Małopolskiego.
Spodobał się Wam mój wpis? Będzie mi miło jeśli go skomentujecie lub udostępnicie dalej w świat!
A jeśli macie ochotę:
a) pośmiać się, podyskutować i zainspirować się do podróży – zapraszam najpiękniej na mój fanpage na FACEBOOKU
b) pooglądać zdjęcia z drogi i sprawdzić jak wyglądają zupełnie niepoważne relacje z podróży – znajdziecie mnie na INSTAGRAMIE
