Śmiem twierdzić, że Beskid Makowski to jedno z najbardziej niedocenianych pasm górskich w Polsce, a przecież tak łatwo daje się polubić! Nie znajdziecie tu może najwyższych szczytów, ale znajdziecie coś znacznie cenniejszego – błogą ciszę, praktycznie puste szlaki, szerokie grzbiety, po których wspaniale się wędruje, polany, niewielkie wsie, widoki i miejsca, gdzie można naprawdę odpocząć od ludzi. Kontakt z naturą jest tu wyjątkowo intensywny i wprawiający w istny błogostan.
Jeśli szukacie pomysłu na jednodniową wycieczkę w Małopolsce albo chcecie odkryć mniej oczywisty kierunek na górski weekend, ten region zdecydowanie warto mieć na swoim radarze. Dziś podpowiem Wam, jakie szlaki warto wybrać w Beskidzie Makowskim, co zobaczyć w okolicy i dlaczego powinniście zaplanować tu wypad w trybie bardzo pilnym!
Beskid Makowski – co zobaczyć? Przewodnik po najfajniejszych szlakach i miejscach
Gdzie leży Beskid Makowski?
Może zaczniemy od podstaw, bo Beskid Makowski jest tak nieoczywistym miejscem, że aż trzeba sięgnąć do mapy! Znajduje się w południowej części Małopolski i rozciąga się w okolicach takich miejscowości jak Myślenice, Sucha Beskidzka czy Maków Podhalański. Sąsiaduje m.in. z Beskidem Małym, Beskidem Żywieckim, Beskidem Wyspowym i Pogórzem Wielickim. I tu geograficzna ciekawostka! Granice Beskidu Makowskiego nie są do końca jednoznaczne, co potrafi wprawić w niemałą konsternację. W zależności od przyjętego podziału geograficznego niektóre pasma i szczyty mogą być przypisywane do sąsiednich regionów. Również kwestia najwyższego szczytu potrafi wywołać górską dyskusję.

Najczęściej jako najwyższe wzniesienie Beskidu Makowskiego podaje się Lubomir (należący do szczytów Korony Gór Polski), choć w niektórych klasyfikacjach pojawia się Mędralowa, a przy jeszcze innym podziale Jałowiec. Słuchajcie! Ustalmy zatem, że w Beskid Makowski nie jeździ się po to, żeby prowadzić spór o metry! Przyjeżdża się pochodzić po górach, a w tej roli sprawdza się on znakomicie.
Beskid Makowski – szlaki, które totalnie Was oczarują!
Jedną z największych zalet Beskidu Makowskiego jest jego kameralność. Szlaki są tu zdecydowanie mniej oblegane, a właściwie prawie nieuczęszczane, a teren zróżnicowany. Są odcinki leśne, polany, otwarte grzbiety i podejścia, które przypominają naszym łydkom, że łagodne góry nie zawsze oznaczają brak wysiłku. Podczas jednej wycieczki ambitnie porwałam się na dwie pętle, a finalnie zmachałam się na pierwszej i drugą zrobiłam w okrojonej wersji.
Pierwszy szlak to zjawiskowa pętla z miejscowości Bogdanówka na Koskową Górę i Parszywkę. Całość wycieczki to jakieś 10 km. Proponuję Wam zacząć marsz z Bogdanówki najpierw na Koskową Górę, a potem zejść do Parszywki, nie na odwrót. Odwrotna kolejność jest raczej nużącą opcją jeśli chodzi o podejście – lepiej tym szlakiem schodzić niż wchodzić. Samochód można bezpłatnie zostawić przy kościele w Bogdanówce i zacząć wędrówkę czarnym szlakiem.

Początkowo idzie się między zabudowaniami i dochodzi do lasu, w którym nie powiem, momentami jest ostro w górę. Szlak jest intensywny, ale krótki. Jak już się wyjdzie na wzniesienie, to potem już tylko łagodnie wędruje się szczytem i urokliwymi traktami w lesie. Wyjście na szczyt Koskowej Góry zajmie Wam ok godziny, a po drodze same wspaniałości – kapliczka na rozstaju dróg z widokami, otwarta przestrzeń i panoramy wyglądające jakby je ktoś obrobił w programie graficznym, w opcji full kolor.
W drodze na Parszywkę polecam Wam zrobić przystanek na kawę we Wrzosowym Dworze. Miejscówka idealna na chilowanko i odpoczynek. Jeśli zbieracie pieczątki PTTK, to tutaj można sobie taką wbić do książeczki. Po kawie ruszacie dalej na szczyt Parszywka, mijając absolutnie fenomenalną kaplicę Weronika. Koniecznie zaglądnijcie do środka (jest otwarta dla zwiedzających). Ma wspaniały niemal artystyczny wystrój i jest prawdziwym WOW na szlaku. Celowo nie załączam zdjęcia, bo sami musie zobaczyć jaka jest klawa.
Z Parszywki czeka Was ponad godzinne zejście najpierw polanami, a potem szeroką leśną drogą, która pod koniec już nieco męczy. Jeśli chodzi o tą pętelkową wycieczkę to w skali mojej prywatnej magiczności daję jej mocne 10. Jadąc w Beskid Makowski nie spodziewałam się w ogóle, że jest tak cudowny!
Kolejną trasą tego dnia miała być pętla po drugiej stronie Beskidu Makowskiego czyli Krowia Góra z Harbutowic. Czasu niestety starczyło mi tylko na sam szczyt, który z Przełęczy Sanguszki zajmuje jakieś 40 minut marszu lasem. Szczyt Krowiej Góry nie jest specjalnie imponujący, ale za to widoki z przełęczy podczas zachodu słońca nie mają sobie równych! Panoramy na Wzgórza Lanckorońskie, widoki na Koskową Górę i Beskid Żywiecki ścisną w serduszku każdego górskiego piechura.

A co ze słynnym Lubomirem? Czy warto wpisać go sobie do kajecika górskich atrakcji? No oczywiście, że tak! Wyjście na najwyższy szczyt Beskidu Makowskiego to szybka wycieczka górska, ale ja zachęcam Was do eksplorowania okolicy, bo jest naprawdę cudnie. Na Lubomirze byłam kilka razy, ale najpiękniej według mnie prezentował się słoneczną jesienią, która tak pomalowała ten szlak, że dostałam oczu pląsów. Mam zamiar zrobić powtórkę tych jesiennych harców w tym roku.
Najłatwiej dostaniecie się na Lubomir spod schroniska PTTK Kudłacze. Czas przejścia to nieco ponad godzina bardzo przyjemnym szlakiem, a na szczycie czeka na Was miejsce niezwykłe – Obserwatorium Astronomiczne Tadeusza Banachiewicza! I teraz najlepsza część – Obserwatorium regularnie prowadzi nocne oraz dzienne obserwacje planet, gwiazd i nieba! Czy nie brzmi to jak pomysł na niezapomniane doświadczenie? Trzeba tylko regularnie śledzić stronę Obserwatorium, sprawdzać terminarz, polować na zapisy i przeżyć tę fantastyczną przygodę!
Beskid Makowski chowa jeszcze kilka niezłych asów w swojej górskiej kieszeni. Jest do przejścia Pasmo Chełmu, Pasmo Babicy i Pasmo Przedbabiogórskie, które są hojnie wyposażone w spokój oraz widoki i generują w człowieku szczęście niepojęte, że oto trafiło się w góry, które są niemal disneyowskie w swojej uroczości.
Co zobaczyć w Beskidzie Makowskim poza górami?
A jeśli po górskiej wędrówce mało Wam będzie Beskidu Makowskiego i macie ochotę na coś więcej, to… dobrze trafiliście! Ten region zdecydowanie nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Wystarczy na chwilę zejść ze szlaku, żeby odkryć klimatyczne miasteczka, drewnianą architekturę, stare karczmy, zamki, muzea i miejsca, w których lokalne tradycje wciąż mają się całkiem dobrze. Atrakcje Beskidu Makowskiego można więc odkrywać sobie pomalutku i bez pośpiechu.
Warto choć na chwilę zatrzymać się w magicznej Lanckoronie, usiąść przy kawie na zabytkowym rynku i pozwolić sobie na odrobinę nicnierobienia. W Suchej Beskidzkiej z kolei czeka na Was słynna karczma Rzym, jeden z najcenniejszych przykładów drewnianej architektury w Małopolsce, z którym związana jest legenda o spotkaniu Pana Twardowskiego z diabłem. A jeśli ciekawi Was lokalne rzemiosło, koniecznie podjedźcie do Stryszawy. To właśnie tutaj od pokoleń powstają drewniane zabawki – kolorowe ptaszki, koniki i ruchome figurki, będące unikatem na światową skalę.
Ale to nie wszystko! Jest jeszcze Jezioro Mucharskie, na którym można spojrzeć na beskidzkie krajobrazy z zupełnie innej perspektywy, są rowerowe trasy w okolicach Myślenic, jest wreszcie zamek w Suchej Beskidzkiej nazywany Małym Wawelem i jest Kalwaria Zebrzydowska – niezwykły zespół kościołów, kaplic i alejek, którego układ nawiązuje do topografii Jerozolimy i który został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Krótko mówiąc: jeśli zastanawiacie się, co zobaczyć w Beskidzie Makowskim odpowiedź brzmi – całkiem sporo. I co najlepsze, nie trzeba się przy tym spieszyć.
To jak? Gotowi na odkrywanie Beskidu Makowskiego?

Zadanie sfinansowano ze środków Województwa Małopolskiego.
