Home MAŁOPOLSKARowerowy Szlak wokół Tatr – czy to najpiękniejsza trasa rowerowa w Małopolsce? Sprawdźmy!

Rowerowy Szlak wokół Tatr – czy to najpiękniejsza trasa rowerowa w Małopolsce? Sprawdźmy!

by Delko Magda Delkowska

Rowerowy Szlak wokół Tatr to zdecydowanie jedna z najlepszych rowerowych przygód, którą każdy szanujący się posiadacz dwóch kółek powinien przeżyć! Mówię to ja – osoba, która do niedawna gardziła rowerem, majtami z lycrą i ogólnie wykręcaniem kilometrów siłą własnych nóg. Nawet Lech Janerka przekonujący w swojej piosence, że rower jest wielce okej nie trafiał do mojego serduszka. Konsekwentnie odmawiałam współpracy z kimkolwiek, kto rzucał w moją stronę – ej, chodźmy na rowery!

Jak do tego doszło, że zaliczyłam umysłowo-rowerowego fikołka i obecnie aspiruję do bycia żeńską wersją Rafała Majki? Nie wiem, ale sprawia mi to mnóstwo frajdy! A frajdę mam proszę ja Was podwójną, bo mieszkam w Małopolsce,  która – trzeba to sobie uczciwie powiedzieć – jest wręcz nieprzyzwoicie malownicza pod względem tras rowerowych. Ten region uzależnia rowerowo i krok po kroku (a właściwie pedał po pedale) będziemy wspólnie odkrywać najpiękniejsze trasy rowerowe w Małopolsce.

Dziś zabieram Was na absolutnie bajkową wycieczkę – na fragment Rowerowego Szlaku wokół Tatr, który bankowo wpadnie do czołówki najbardziej malowniczych tras rowerowych, jakie przejedziecie w swoim życiu!

Szlak wokół Tatr to zjawiskowo-widokowa podróż przez Podhale, Orawę, Spisz i pogranicze polsko-słowackie. Całość pętli tego historyczno-kulturowego szlaku wynosi ponad 200 km. To trasa dla kondycyjnie przygotowanych rowerzystów i raczej z koniecznością zaplanowania noclegu po drodze, ale ale! Zanim przejdzie się go w całości, można ten tort wrażeń podzielić na małe kawałki i smakować z lubością każdy po kolei. Ja ukroiłam sobie całkiem pyszny fragment trasy pomiędzy miejscowością Podczerwone a Nowym Targiem. I wrócę po dokładkę, to pewne!

 

Rowerowy Szlak wokół Tatr – opis trasy i dodatkowy bonus przyrodniczy

 

Rowerowy Szlak wokół Tatr – trasa między miejscowością Podczerwone a Nowy Targ

Wycieczkę można zacząć w Nowym Targu, bo tu umownie rozpoczyna się Rowerowy Szlak wokół Tatr, ale można zdecydować się też na wersję alternatywną. Ja dojechałam samochodem do miejscowości Podczerwone, gdzie zostawiłam samochód przy Stacja Podczerwone (bardzo fajne miejsce na kawę, deser i chillowanko). Stąd można wyruszyć trasą na Słowację do miejscowości Trstená lub do Nowego Targu. Dla mnie wybór kierunku był oczywisty: duża porcja nowotarskich lodów u Żarneckich jako nagroda za kilometry w nogach? Kierunek wybrał się niejako sam:)

Rowerowy Szlak Wokół Tatr

Z miejscowości Podczerwone do Nowego Targu jest ok 20 km. To świetny start na rozruch i obycie się z tym, co Szlak wokół Tatr ma do zaoferowania. Asfalt jest gładki, szeroki i absurdalnie wygodny. Człowiek jedzie sobie bez większego wysiłku dawnym nasypem kolejowym i chłonie cudowności wokół. Po jednej stronie ciągną się trawy falujące na wietrze, po drugiej zagajniki, a nad wszystkim unoszą się Tatry wyglądające momentami tak nierzeczywiście, jakby ktoś wkleił je w tło za pomocą Photoshopa.

Jest i Królowa Beskidów – Babia Góra, którą również ktoś wkleił w krajobraz, w rozdzielczości max pro. Przejeżdża się także  przez dwa mosty stalowe, które same w sobie są tak samo fotogeniczne jak górski krajobraz wokół. No co Wam powiem więcej – jazda w takich okolicznościach przyrody jest przyjemnością na wskroś radującą duszę i nieco już zmęczone ciało.

Rowerowy Szlak wokół Tatr na tym odcinku przebiega przez takie miejscowości jak Czarny Dunajec, Stare Bystre, Ludźmierz i Rogoźnik. Niewątpliwym plusem tego szlaku jest to, że poprowadzono go po starej linii kolejowej (zamkniętej w 1989 roku), a dawne linie kolejowe mają jedną cudowną cechę – nie lubią się stromo wspinać. W stronę Nowego Targu niby cały czas lekko jedzie się w dół, ale w drodze powrotnej to przewyższenie w ogóle nie jest w żaden sposób odczuwalne. Dopiero na drugi dzień nogi Wam o nim przypomną.

Trasa jest tak przygotowana, że można po drodze odsapnąć. W kilku miejscach przygotowano dla rowerzystów ławki, wiaty i przystanki na odpoczynek. Jest też kilka restauracji i małych barów. Osobiście polecam wpaść na kawę tuż za mostem w Czarnym Dunajcu, bo można się rozłożyć na leżakach przy rzece i zapomnieć o całym świecie. Przerwę zalecam jednak krótką, bo za kilkanaście kilometrów czeka na Was długo wyczekiwana porcja lodów jagodowych na nowotarskim rynku i mały bonus przyrodniczy, który warto, a nawet trzeba wykręcić!

Dojazd do Nowego Targu odbywa się przepięknym Borem Kombinackim, który daje nieco wytchnienia od słońca i nagrzanego asfaltu. Wjazd do centrum Nowego Targu odbywa się również ścieżkami rowerowymi, przy wjeździe na rynek trzeba zachować ostrożność, bo jest tu intensywny ruch samochodowy, ale wszelkie stresy z tym związane wypędzą z ciała Żarneccy. 220g wielosmakowego szczęścia upchane do wafelka, jest lekiem na całe zło. 

Rezerwat Bór na Czerwonem – bonus dla tych, którzy jeszcze mają siłę pedałować

Rezerwat Bór na Czerwonem należy do najstarszych rezerwatów przyrody w Polsce.  Znajduje się na południe od lotniska w Nowym Targu. Można do niego dojechać samochodem albo dojść pieszo, natomiast ja polecam dojechać do niego rowerem. Początkowo trzeba się niestety przebić przez miasto, ale nad rzeką wpada się już na wygodną i bardzo widokową ścieżkę rowerową, która prowadzi pod samo wejście do rezerwatu. Jest jeden stromy podjazd pod parking, ale zawsze przecież można ten rower wypchać (o, to o mnie).

Zwiedzanie rezerwatu można dostosować do własnych możliwości i czasu. Na rowerze zrobienie całej pętli może być problematyczne, albowiem duża część prowadzi przez podmokłe tereny i leśne trakty z korzeniami, niemniej po drewnianych kładkach do tarasu widokowego i do wiaty odpoczynkowej można spokojnie dojechać. To miejsce jest magiczne, wspaniałe i gorąco namawiam Was na ten rowerowy skok w bok z zaplanowanej trasy.

Warto dodać, że Bór na Czerwonem, wraz z innymi torfowiskami położonymi w Kotlinie Orawsko-Nowotarskiej, tworzy największy w tej części Europy transgraniczny kompleks torfowisk wysokich. Tego rodzaju mokradła należą do rzadkości. W Polsce zajmują jedynie około 7% wszystkich terenów podmokłych, zatem do kajecika przygód warto sobie taką ciekawostkę wpisać i zobaczyć na własne oczy!

Czy Rowerowy Szlak Wokół Tatr jest trudny?

Cały Rowerowy Szlak Wokół Tatr a i owszem. Wymaga kondycji i dobrego przygotowania, bo z tego co wiem, słowacka strona nie bierze jeńców. Na szczęście w życiu mamy możliwość wyboru i proponowany fragment jest idealny dla każdego rowerzysty, nawet tego początkującego. Jest również dobrą opcją na wycieczkę z dziećmi. Nie ma technicznych zjazdów, nie ma korzeni, kamieni ani błota. Większość trasy jest łagodna, przewidywalna i bardzo komfortowa. W niektórych miejscach są przejazdy przez główne drogi, gdzie należy zachować ostrożność, natomiast całość to fantastyczna i bardzo widokowa propozycja rowerowej wyprawy.

Moja aplikacja sportowa pokazała mi w tym dniu przejechane 50 km. Moje nogi na drugi dzień ogłosiły niepodległość od reszty ciała, ale wrócę na tę trasę na pewno. Tym razem porwę się z motyką, a właściwie z moją lycrą na słowacką część i Tour de France mi świadkiem – wciągnę te podjazdy z taką samą energią, jak wciągam schabowego z ziemniakami!

A tymczasem – do zobaczenia bardzo prędkiego na kolejnych małopolskich ścieżkach rowerowych!

Trasa rowerowa Szlak wokół Tatr

Zadanie sfinansowano ze środków Województwa Małopolskiego.

 

Spodobał się Wam mój wpis? Będzie mi miło jeśli go skomentujecie lub udostępnicie dalej w świat!
A jeśli macie ochotę:
a) pośmiać się, podyskutować i zainspirować się do podróży – zapraszam najpiękniej na mój fanpage na FACEBOOKU 
b) pooglądać zdjęcia z drogi i sprawdzić jak wyglądają zupełnie niepoważne relacje z podróży – znajdziecie mnie na  INSTAGRAMIE

Ejże! Te posty też się fajnie czyta!

Wypowiedz się!