Londyn jest niezwykły. Miasto Micka Jaggera, Jamesa Bonda i bekonu na śniadanie jest chaotyczne, hałaśliwe i OGROMNE. Długo nie mogłam się zebrać na wyjazd do Londynu. Miałam lęki egzystencjalne, że gubię się w metrze, zbankrutuję, 8- milionowy tłum mieszkańców przytłoczy mnie bardziej, niż zadania z matematyki i nie ogarnę poruszania się po mieście. Ale do odważnych świat należy! Rozbiłam świnkę skarbonkę, namówiłam przyjaciółkę na herbatę u Królowej i fru – poleciałam na 4 dni do Londynu!
Zachwyciła mnie ta metropolia wielce! Niesamowite było dla mnie to, że ulice, które oglądałam dotychczas w filmach mogłam zobaczyć na własne oczy. I było dokładnie tak, jak sobie wyobrażałam! No, może z małymi wyjątkami, bo ani Hugh Grant ani Daniel Craig nie wpadli na mnie przypadkiem w sklepie i nie zaprosili na wspólny spacer w stronę zachodzącego słońca. Ale wiadomo – w życiu nie można mieć wszystkiego. Co warto zrobić w Londynie mając do dyspozycji 4 dni ? Poznaj kilka osobistych zapisków i obserwacji z tego mglistego miasta.
Londyn – co zwiedzić i co robić? Nietypowy przewodnik po stolicy Anglii
London Eye – zobaczcie wspaniałą panoramę miasta!
London Eye czyli Londyńskie Oko to konstrukcja, która powstała w Londynie w 1999 roku, w ramach fiksum-dyrdum na temat zbliżającego się Millenium. Ten diabelski młyn oferuje 30 minutową przejażdżkę w 32 klimatyzowanych kapsułach, z pięknym widokiem na całą panoramę Londynu. Bosszsz, jakie to było dla mnie wielkie wydarzenie! Stałam z wypiekami przy owalnym oknie, piszcząc z emocji jak małe dziecko.
Kiedy kapsuła znalazła się na samym szczycie miałam w głowie małą panikę i myśli typu: co będzie jak spadniemy? Jeśli cierpicie na lęk wysokości to może być to atrakcja pełna wyzwań, ale jak się skupicie na widokach to pójdzie gładko! Polecam kupić bilety online, aby nie szczeznąć w kolejce do kasy biletowej.

Przejdźcie się po Millenium Bridge
Millenium Bridge to obok London Eye kolejna budowla, która powstała w ramach witania nowej ery na świecie. 300-metrowa kładka dla pieszych przerzucona jest przez Tamizę i łączy dzielnicę Bankside z centrum dowodzenia światowej finansjery – City of London.
Pospacerujcie między jednym, a drugim brzegiem i zahaczcie o kilka fajnych miejsc w Londynie! Wejdź do katedry św. Pawła, a potem do galerii Tate Modern, w której wprawdzie nie rozumie się większości zgromadzonych tam eksponatów, ale za można sobie poobcować z prawdziwą sztuką! Ja wyszłam stamtąd z niezłym bałaganem w głowie. Ogólnie moja rada na Londyn jest taka – zwiedzajcie miasto jak najwięcej na piechotę. Tyle miejsc do odkrycia czeka po każdej stronie rzeki!

Smakujcie Londyn po międzynarodowemu!
Londyn nieustająco konsumuje. I trudno się temu dziwić, w tak wielkim, wielokulturowym mieście jedzenie jest dosłownie wszędzie. Kogokolwiek mijasz na ulicy, masz wrażenie, że właśnie coś dyskretnie przeżuwa, niesie torbę z jedzeniem albo zmierza po kolejną przekąskę. W parkach jedzą, w metrze jedzą, na schodach jedzą. Człowiek patrzy na to wszystko i po pięciu minutach dochodzi do wniosku, że… właściwie też by coś zjadł.
Gdzie zatem zjeść w Londynie? Problemem nie jest znalezienie restauracji, tylko zdecydowanie się na jedną. Wybór potrafi przyprawić o zawrót głowy-kuchnia indyjska, chińska, tajska, japońska, arabska, włoska, grecka, karaibska, afrykańska. Można właściwie urządzić sobie kulinarną podróż dookoła świata bez opuszczania miasta. I właśnie do tego najbardziej Was zachęcam1 Londyn jest jednym z tych miejsc, w których szkoda ograniczać się wyłącznie do fish and chips i English Breakfast. Jego wielokulturowość najlepiej poznaje się także od kuchni, próbując smaków przywiezionych tutaj z niemal każdego zakątka świata.
Co więcej, żeby dobrze zjeść, wcale nie trzeba rezerwować stolika w restauracji. Są targi i food halle, małe knajpki, piekarnie, uliczne stoiska, a nawet zwykłe sklepy spożywcze z ogromnym wyborem gotowych dań. Jeśli więc podczas zwiedzania Londynu dopadnie Was głód, spokojnie – długo z nim nie pochodzicie!
Zjedzcie prawdziwe angielskie śniadanie!
Zjedzenie prawdziwego angielskiego śniadania w Londynie od zawsze było jednym z moich małych marzeń kulinarnych. Jechałam więc z mocnym postanowieniem, że w moim brzuszku zagości full english breakfast. Duże, tłuste i koniecznie zjedzone w jakiejś małej, niepozornej knajpie ukrytej w londyńskich zakamarkach. Żadnych kompromisów.
Tradycyjne angielskie śniadanie to naprawdę ciężki kaliber. Czego tam nie ma! Jajka, bekon, wieprzowe kiełbaski, fasolka w sosie pomidorowym, tosty, pieczarki i pomidory. W zależności od miejsca mogą pojawić się również hash browns albo black pudding. Czy jest lekkie? Nie. Czy jest dietetyczne? Też nie. Czy po całym dniu chodzenia po Londynie smakuje znakomicie? Mnie zdecydowanie tak. Podczas pobytu w Anglii wciągnęłam kilka takich śniadań, a potem z niezrozumiałych przyczyn byłam bardzo zdziwiona, że na zdjęciach z wyjazdu wyglądam jak osoba, która… wciągnęła kilka takich śniadań:)
Przejedźcie się najstarszym metrem na świecie!
Metro w Londynie to w godzinach szczytu istny koszmar, ale podczas zwiedzania Londynu będziesz musiał się zapuścić w głębokie czeluście londyńskich podziemi. Codziennie metrem podróżuje 3 mln osób. Rzeki ludzkie wlewają się i wylewają na każdej stacji metra. Sama czekałam kiedyś pięć pociągów pełnych ludzi, żeby w końcu wcisnąć się do szóstego. Pokonałam podróż z nosem przyklejonym do szyby i czyimś oddechem na plecach. Metro w Londynie to najstarsze metro na świecie. Wozi ludzi od 1863 roku. Jest to dla mnie istny kunszt inżynierski, bo przejście z jednej stacji do drugiej potrafi wykończyć bardziej niż jogging w Hyde Parku. Tak mi się wydaje, bo nie biegałam podczas urlopu.

Camden Town i Camden Market – alternatywna strona Londynu
Camden Town to jedna z najbardziej charakterystycznych i alternatywnych części Londynu. Tatuaże, gotyckie ciuchy, neony, piercing, vintage, muzyka i jedzenie z różnych stron świata. Momentami można odnieść wrażenie, że trafiło się do zupełnie innego miasta! W Camden jest ekscentrycznie, kolorowo, trochę dziwnie, miejscami kiczowato, tłoczno i kompletnie inaczej. Największą atrakcją jest oczywiście Camden Market, gdzie można godzinami buszować wśród stoisk z ubraniami, biżuterią, dodatkami vintage, płytami, książkami, rękodziełem i całą masą rzeczy, o których istnieniu wcześniej nie mieliście pojęcia. Jeśli lubicie targowiska i szukanie nietypowych pamiątek z podróży, zdecydowanie wpiszcie Camden na listę miejsc do zobaczenia w Londynie.
Warto przyjść tu również głodnym. Camden słynie ze street foodu i jest świetnym miejscem, żeby spróbować kuchni z różnych zakątków świata. Ostrzegam tylko! Wybór jest tak duży, że podjęcie decyzji, co zjeść, może zająć dłużej niż samo jedzenie.
Zakochajcie się w Notting Hill
Notting Hill to jedno z moich ulubionych miejsc w Londynie. Rzędy kolorowych domów, klimatyczne uliczki, oryginalne second-handy, małe kawiarnie i słynny Portobello Road Market sprawiły, że zakochałam się w tej części miasta właściwie od pierwszego wejrzenia. Koniecznie zarezerwujcie sobie na Notting Hill przynajmniej kilka godzin i nie ograniczajcie się wyłącznie do Portobello Road. Największą przyjemność sprawia tutaj zwyczajne włóczenie się po bocznych uliczkach, zaglądanie do sklepów vintage i odkrywanie kolejnych pastelowych domów. To Londyn zdecydowanie bardziej kameralny niż okolice Big Bena czy Piccadilly Circus. Jedną z największych atrakcji dzielnicy jest Portobello Road Market – słynny londyński targ, na którym znajdziecie antyki, ubrania vintage, drobiazgi, jedzenie i najróżniejsze osobliwości. Jeśli lubicie targowiska, można tu przepaść na długo.
A fani komedii romantycznej Notting Hill z Julią Roberts i Hugh Grantem mogą urządzić sobie małą filmową pielgrzymkę. Pod adresem 280 Westbourne Park Road, niedaleko Portobello Road, znajdują się słynne niebieskie drzwi kojarzone z domem Williama Thackera z filmu. I tak w rzeczywistości są znacznie mniej spektakularne niż w naszej filmowej wyobraźni.
Odwiedźcie Muzeum Madame Tussauds w Londynie
Dla jednych Madame Tussauds w Londynie to strata czasu i pieniędzy. Dla mnie? Jedna z największych atrakcji wyjazdu, zaraz po ukochanym Notting Hill. Jeśli jesteście kinomaniakami tak jak ja, prawdopodobnie będziecie się tutaj bawić znakomicie. Woskowe figury są naturalnej wielkości i zaskakują ilością detali. Można więc stanąć oko w oko z gwiazdami kina, muzyki, sportu czy członkami brytyjskiej rodziny królewskiej i przy okazji dokonać kilku niezwykle istotnych odkryć. Ja na przykład przekonałam się, że Bruce Willis nawet zrobiony z wosku ocieka seksem. To są ważne informacje, których nie znajdziecie w zwykłych przewodnikach po Londynie!
Podczas mojej wizyty trafiłam również na seans 4D z superbohaterami Marvela ratującymi Londyn. Jako wielka entuzjastka marvelowskiego świata prawie popłakałam się ze szczęścia. Czy warto odwiedzić Madame Tussauds w Londynie? Jeśli kompletnie nie interesują Was gwiazdy, kino ani robienie zdjęć z woskowymi celebrytami, spokojnie możecie przeznaczyć ten czas na inne atrakcje Londynu. Ale jeśli na myśl o zdjęciu z ulubionym aktorem (nawet woskowym), robi Wam się trochę cieplej na sercu, ja bym się długo nie zastanawiała. I jeśli ktoś będzie próbował Wam wmówić, że Madame Tussauds jest daremne, a Wy zaczniecie mieć wątpliwości, czy iść to napiszcie do mnie. Z miejsca wywieję Wam te niepokoje z głowy!


Wpadnijcie do Sherlocka Holmesa na Baker Street
Czy czytaliście z wypiekami na twarzy Psa Baskerville’ów Arthura Conan Doyle’a? Jeśli tak, Muzeum Sherlocka Holmesa w Londynie może być jednym z tych miejsc, które po prostu musicie odwiedzić! Znajdziecie je oczywiście przy słynnej 221B Baker Street, adresie, który zna chyba każdy miłośnik przygód Sherlocka Holmesa i doktora Watsona.
Dla mnie wizyta tutaj była czymś więcej niż zaliczaniem kolejnej atrakcji Londynu. Sherlock i Watson to kawałek mojego dzieciństwa. Pamiętam ich obrazkowe przygody z książki do nauki angielskiego, a później Psa Baskerville’ów czytanego z pożółkłych kartek książki wypożyczonej z wiejskiej biblioteki. I nagle, wiele lat później, stałam na Baker Street przed drzwiami z numerem 221B. Muzeum Sherlocka Holmesa pozwala na chwilę wejść do świata stworzonego przez Arthura Conan Doyle’a . Zobaczyć wnętrza stylizowane na mieszkanie słynnego detektywa, jego gabinet i przedmioty nawiązujące do powieści. Dla kogoś, kto nigdy nie fascynował się Sherlockiem, może to być po prostu niewielkie, nietypowe muzeum. Dla mnie była to podróż do dzieciństwa i spełnienie jednego z tych małych marzeń, które nosi się w głowie przez lata.
Fajny wpis? Będzie mi ogromnie miło, jeśli zostawisz komentarz lub puścisz mój tekst dalej w świat!
A jeśli masz ochotę na więcej podróżniczych inspiracji:
a) Po dawkę humoru, ciekawych historii i rozmów o podróżach – zajrzyj na mój FACEBOOK
b) Po zdjęcia z drogi, śmieszne rolki i całkiem niepoważne relacje z podróży – chodź na mój INSTAGRAM
Jeśli ten tekst jest dla Ciebie wartościowy i nie żałujesz poświęconego czasu na czytanie, możesz postawić mi kawę. To pomoże mi zaplanować kolejne podróże i przygody, z których tworzę takie treści! Dziękuję:*


2 komentarze
Co tam Londyn, musisz kiedyś wpaść na Jersey – Wyspy Normandzkie! Spodoba Ci się, jestem pewna 🙂
Zapisałam w notesie i jak tylko świat wróci do normy – robię to!:)