Skrzyczne (1257 m n.p.m.) to najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego i jeden z najpopularniejszych celów wycieczek górskich w południowej Polsce. Ten rozległy, zalesiony masyw górujący nad Szczyrkiem przyciąga turystów przez cały rok. Zimą zamienia się w prawdziwe centrum sportów narciarskich, a latem i jesienią staje się rajem dla miłośników pieszych wędrówek oraz widokowych tras w Beskidach.
Szlaki na Skrzyczne cieszą się ogromną popularnością zarówno wśród początkujących, jak i bardziej doświadczonych turystów. Na wędrowców czekają tutaj malownicze trasy prowadzące przez lasy, hale i grzbiety widokowe, z których można podziwiać panoramę Beskidów, a przy dobrej pogodzie nawet Tatry. To właśnie połączenie pięknych krajobrazów, dobrze przygotowanej infrastruktury i różnorodnych tras sprawia, że Skrzyczne uchodzi za jeden z najciekawszych szczytów w Beskidzie Śląskim.
Beskidy Zachodnie mają w sobie coś wyjątkowego. Mniej zatłoczone szlaki, spokojniejszą atmosferę i naturalny, nieco nostalgiczny klimat górskich wędrówek. W przeciwieństwie do najbardziej obleganych pasm w Polsce, tutaj nadal można znaleźć ciszę, odpocząć od miasta i naprawdę nacieszyć się naturą. Dlatego Beskid Śląski od lat ma ciepłe miejsce w moim serduszku. Jeśli planujecie wejście na Skrzyczne, możecie wybierać spośród kilku wariantów tras, ja opiszę Wam dziś niebieski szlak ze Szczyrku.
Jak dojść na Skrzyczne? Niebieski szlak na najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego
Niebieski szlak na Skrzyczne ze Szczyrku prowadzi wzdłuż wyciągu narciarskiego i nie bierze jeńców. Nie zaczyna się łagodną polanką i delikatnym wzniesieniem, a od razu daje mocnego plaskacza w policzek i każe iść ostro w górę. Nie ma co się dziwić, wszak przyjechało się w góry, a nie na plażę, ale co się człowiek zmacha, to jego. Absolutnie nie należy zakładać, że to trasa lekka jak chmurka unosząca Muminki. Trzeba się tu porządnie namachać nogami i spocić pod pachą. Niebieski szlak na Skrzyczne wiedzie stromo przez las, potem skręca delikatnie w prawo i prowadzi przez polany, osiedle Hondraski, a następnie wbija się na Halę (Polanę) Jaworzyna. Od dolnej stacji wyciągu do Hali Jaworzyna baardzo wolnym tempem szłam ok 1. 30 h, wliczając w to przerwę na jedzenie.


Hala (Polana) Jaworzyna to połowa trasy. Tutaj znajduje się stacja przesiadkowa kolejki, a także łączą się szlaki, więc można spodziewać się większego tłumu. Pięknie widać stąd zabudowania Szczyrku w dole, a także masyw Magury i Klimczoka. Warto dodać, że niebieski szlak na Skrzyczne jest wyłączony z ruchu turystycznego w okresie zimy, bo przebiega tędy nartostrada.
Najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego majaczy na horyzoncie metalowym, 87-metrowym masztem nadawczym, ale jeszcze musimy trochę pokopytkować w górę zanim klapniemy sobie na ławce w schronisku.
Na Hali Jaworzyna wykazałam się wybitną znajomością topografii, bo nie sprawdziłam jak wiedzie szlak i ruszyłam za ludźmi skrótem przez stok, mijając skręt na właściwą trasę. Będąc zupełnie nieświadoma tego faktu, pięłam się niemal w pionie i mruczałam pod nosem „Skrzyczne, Ty mały i podstępny skurczybyku, niechybnie zaraz tu skonam”! Kiedy tak toczyłam się bliska omdlenia, zobaczyłam jak pani przede mną próbuje w pozycji na glonojada nie zjechać z błotnisto-śnieżnej stromizny, używając przy tym wszystkich 4 kończyn. Pomyślałam wówczas, że chyba nie tędy droga.
Ta właściwa przecina stoki Skrzycznego i prowadzi trawersem, więc od miejsca zwanego Kaskady polecam zachować czujność przy rozwidleniu szlaków, aby nie rzęzić jak ja w agonii, wspinając się bez sensu po trasie narciarskiej. Trasa do schroniska wiedzie wąską ścieżką z cudownymi widokami na Kotlinę Żywiecką i Jezioro Żywieckie. W okresie topnienia śniegu przegorąco polecam spakować do plecaka kijki, bo ślizgające się buty na niepewnym podłożu i na wąskiej ścieżce dość utrudniają wędrówkę.

Ostatni odcinek trasy to podejście pod wyciągiem do ostatniej stacji narciarskiej trasy FIS. Po lewej stronie zobaczycie budynek Radiowo-Telewizyjnej Stacji Nadawczej, a jakieś 200 metrów niżej schronisko PTTK Skrzyczne. Niestety nie było szarlotki, która zwieńczyłaby moją górską radość, ale za to panorama z tarasu widokowego wypełniła moją szarlotkową pustkę. Ze schroniska można wędrować dalej, albo zejść do Szczyrku tą samą drogą.
Zciekawostek, o które nikt nie pyta, a każdy potrzebuje to nazwa Skrzyczne pochodzi podobno od skrzeczenia żab, które rzekomo mieszkały w stawie między Skrzycznem, a Małym Skrzycznem. Staw co prawda już nie istnieje, ale zgodzicie się ze mną, że historyja jest całkiem klawa!

Szlak na Skrzyczne – informacje praktyczne i czas przejścia
Wyjście na Skrzyczne szlakiem niebieskim to trasa, która nie przysparza żadnych trudności technicznych. Całość wycieczki to jakieś 10 km w nogach i ok 5 godzin wędrówki. Czy trasa na Skrzyczne jest łatwa? To zależy dla kogo, bo z ręką na sercu muszę przyznać, że dość się na niej umęczyłam. Nie uważam jej za aż tak super lajtową i śmiem twierdzić, że dla kogoś ze słabą kondycją może być nie lada wyzwaniem spacerowym. Ale każdy ma swoje tempo, swój biegun jak mawia Marek Kamiński i pomalutku w końcu dotrze do celu, także proszę się nie zniechęcać!
Na Skrzyczne oprócz szlaku niebieskiego możesz wejść jeszcze czterema innymi szlakami. Jeden idzie też ze Szczyrku, kolejny z miejscowości Buczkowice, a dwa pozostałe to szlak zaczynający się w Ostrem i szlak prowadzący granią z Malinowskiej Skały. Ten ostatni jest podobno niezwykle malowniczy, więc niedługo sprawdzę na własnych nogach czy to prawda.
A tymczasem – przemiłego łazikowania!
