Home AFRYKAMaroko na własną rękę – co zobaczyć i jak zaplanować idealną podróż

Maroko na własną rękę – co zobaczyć i jak zaplanować idealną podróż

by Delko Magda Delkowska

Maroko to nie jest kraj jednej atrakcji. To raczej zbiór kontrastów, które zaczynają mieć sens dopiero w jednej układance. Jest dużo chaosu, dużo kolorów, energii, piękna, magii, ale też męczących aspektów.  Tu wszystko dzieje się naraz i na już – zapachy przyprawy, nawoływania muezzinów, labirynty medyn, spektakularna architektura i niesamowita przyroda. 

Podróż do Maroka był moim pierwszym, tak szalonym doświadczeniem. Jechałam tam z obcym chłopem poznanym przez Internet, z którym pierwszy raz miałam się spotkać na lotnisku w Londynie (nie pytajcie). Przygotowania do tego wyjazdu były pomieszaniem ekscytacji oraz paniki i wyglądały bardziej jak zakrojone działania wojenne, niż luźna szwendaczka z plecakiem. Skrupulatnie zbierałam do notesiku przerażające informacje o zagrożeniach czających się na marokańskiej ziemi. Uzbrojona po zęby w stereotypy, uprzedzenia oraz tabletki na wszystko wyruszyłam! Po kilku godzinach pobytu wiedziałam, że będzie dobrze. Królestwo Marokańskie jest tak bardzo kolorowe, pachnące i różnorodne, że jedyne co mi się przytrafiło to ciekawość poznawania tego kraju.

 

Maroko – co zobaczyć? Najpiękniejsze miejsca, które naprawdę warto odwiedzić

 


Maroko – informacje praktyczne, które warto wiedzieć przed podróżą

Maroko to kraj, który nagradza przygotowanych , bo tu wszystko działa na własnych zasadach. Walutą obowiązującą jest dirham marokański (MAD) i choć w większych miastach zapłacicie kartą, gotówka jest absolutnie kluczowa, szczególnie w medynach, na bazarach i w lokalnych knajpkach. Warto mieć przy sobie drobne, bo wydawanie reszty bywa… umowne.

Transport jest całkiem sprawny. Między dużymi miastami kursują wygodne pociągi, a na dalszych trasach dobrze działają autobusy i tzw. grand taxi, czyli współdzielone przejazdy. Jeśli planujecie większą trasę (np. Atlas czy pustynię), rozważcie wynajem auta lub zorganizowany transport.

Najlepszy czas na podróż to wiosna i jesień. Latem temperatury, szczególnie w głębi kraju i na Saharze, potrafią przekraczać 40°C, a zimą poranki i wieczory bywają chłodne. Językowo dominuje arabski i francuski, ale angielski jest coraz bardziej powszechny w turystyce. Przyda się też odrobina cierpliwości, bo komunikacja często opiera się bardziej na gestach niż słowach. Z rzeczy bardziej formalnych: do Maroka potrzebny jest ważny paszport (min. 3 miesiące ważności), nie jest wymagana wiza (do 90 dni).

Obowiązują normy kulturowe i warto ubierać się raczej skromnie, szczególnie poza dużymi miastami. Wiem co mówię, bo jak mi się zachciało wystąpić w getrach opinających mi dupsko, to gorzko pożałowałam swojej ignorancji.

Medyny w Maroku – jak się w nich nie zgubić (i dlaczego warto)

Medyna w Maroku to żywy organizm, który oddycha własnym rytmem i wchodząc w wąską uliczkę już po kilku minutach traci się orientację, co paradoksalnie, jest częścią niezwykłego doświadczenia, a nie błędem w nawigacji.

Najbardziej znane i jednocześnie najbardziej intensywne medyny znajdziecie w miastach Marrakesz i Fez. Ta pierwsza jest turbo chaotyczna, głośna i pełna życia. Idealna, jeśli chcecie poczuć wibrującą energię Maroka. Fez z kolei jest bardziej surowy, autentyczny i bardziej wymagający. Jeśli szukacie czegoś spokojniejszego to medyna w Essaouira będzie dobrym wyborem. Jest bardziej uporządkowana i zdecydowanie mniej przytłaczająca.

ciekawy blog podróżniczy

Na co uważać w marokańskich medynach? Przede wszystkim na własne poczucie orientacji. Google Maps często się tu poddaje. Warto zapamiętać punkty orientacyjne albo mieć zapisany adres noclegu offline. Uważajcie też na „pomocnych przewodników”, którzy oferują wskazanie drogi. Często kończy się to oczekiwaniem zapłaty. Miałam kilka nieprzyjemnych sytuacji z tym związanych i muszę szczerze przyznać, że chociaż kocham wrzawę i ogólny chaos targowy, nagabywanie Marokańczyków wymęczyło mnie jak żadne inne doświadczenie.

Zakupy w medynach to osobny rytuał. Kupicie tu wszystko – od przypraw i ceramiki po ręcznie tkane dywany i skórzane torby. Najlepiej szukać lokalnych wyrobów – lamp, talerzy, kosmetyków na bazie oleju arganowego czy tradycyjnych marokańskich kapci. Warto jednak mieć z tyłu głowy, że dużo z tych produktów to tani szajs wciskany turystom, ale można wygrzebać niezłe perełki. Ja wracałam z tysiącem szali w plecaku, niczego nie żałuję.

Maroko największe atrakcje

Maroko największe atrakcjeEssaouira – hipisowskie miasto nad oceanem

Kolorowa Essaouira położona nad Oceanem Atlantyckim to mekka hipisów, artystów oraz zapalonych windsurfingowców. Rozbrzmiewa dźwiękami muzyki etnicznej, woni rybami z targu i kusi labiryntami ulic. Medyna tutaj jest tak cudowna, że z bólem serca opuszczałam miasto. Niebiesko-białe domy, oraz uliczki pełne stoisk z przyprawami i kolorową ceramiką przeplatały się z hukiem fal rozbijanych o mury miejskie. Do tego klasyczna marokańska kuchnia, najlepsza na świecie herbata miętowa i nagle godziny mijają lepiej niż zakładaliśmy, a wyliniały kot liżący ryby przygotowywane do grillowania, nie wydaje się być takim strasznym obrazem.

Wieści gminne donoszą, że w Essaouirze odpoczywał kiedyś Jimi Hendrix i na okolicznych plażach, zainspirowany klimatem tego miejsca napisał utwór Castles Made of Sand.  Moim zdaniem to miasto, którego absolutnie nie możecie przeoczyć podczas marokańskiego tripu!

Filmowe Maroko – plan zdjęciowy, który wszyscy znamy!

Maroko zachwyca różnorodnością. Pustynne tereny mieszają się ze strzelistymi szczytami gór, które za chwilę łączą się z porywistymi falami oceanu. Wszystko to poprzecinane malowniczymi wąwozami i rzekami, mrocznymi kazbami, leniwie przechadzającymi się wielbłądami, polami opuncji i nieustająco świecącym słońcem.

Zobaczycie tu miejsca, które wyglądają znajomo, zanim jeszcze je odwiedzicie. W Maroku poczucie, że skądś to znam pojawia się zaskakująco często, szczególnie gdzieś między pustynią a górami Atlas, kiedy krajobraz zaczyna przypominać sceny z filmów.  I nie jest to przypadek!

Centrum filmowego Maroka znajduje się w okolicach Ouarzazate – miasta, które zyskało przydomek Hollywood Afryki. To właśnie tutaj działają słynne Atlas Studios – jedne z najbardziej znanych studiów filmowych na świecie. Można zobaczyć tu fragmenty scenografii, które przetrwały lata zdjęć – od starożytnych miast po pustynne fortece.

To właśnie w tej części Maroka kręcono sceny do takich produkcji jak Gladiator, Asterix i Obelix: Misja Kleopatra, Książę Persji czy nawet Helikopter w Ogniu. Kilka kilometrów dalej znajduje się Ait Ben Haddou – gliniana kasba wpisana na listę UNESCO, która jest chyba najbardziej filmowym miejscem w całym kraju. Jeśli macie wrażenie, że już tu byliście, to prawdopodobnie macie rację, albowiem pojawia się ona w dziesiątkach produkcji i reklam. Na żywo robi jeszcze większe wrażenie!

Miasto Fez – najpiękniejsze miejsce w Maroku

Pobyt w Fezie to prawdziwa podróż do przeszłości. Czas zatrzymał się tutaj kilka wieków temu, a niesamowicie brudna i zatłoczona medyna najpierw Was lekko sparaliżuje, a następnie porwie na dobre. Dajcie się ponieść wąskim wybrukowanym uliczkom. Podążajcie tam, gdzie toczy się życie. Podpatrujcie te dziwne obrazy, gdzie ktoś wyrzuca śmieci na chodnik, osiołki transportują skóry na grzbietach, a świeże mięso pakowane jest w brudną gazetę. Koty i kury przeciskać się będą między Waszymi nogami, a nieludzki smród z pobliskich garbarni skór wywoła odruch wymiotny.

Ponad 14 tysięcy budynków usianych w tych 9 tysiącach splątanych ulic układa się w niezrozumiałą układankę. Wtedy pomyślicie, że Fez jest cudowny. A kiedy uda się Wam uciec z ulicznego chaosu, zobaczycie Pałac Królewski, Medres Bou Inania, szkołę koraniczną Attarine, plac Seffarine czy też osławioną garbarnię skór Chouwara. Z tej ostatniej nieludzki odór gołębiego łajna unosić się będzie nad całym Fezem. I tutaj już odkryjecie, że Maroko kupiło Was na dobre!

Maroko – w stronę Marrakeszu

Czerwone miasto Marrakesz uważane jest za symbol Maroka. Powietrze przesycone jest orientem, haszem, spalinami i dymami unoszącymi się z placu Jemma el Fna. To miasto, gdzie nie są respektowane absolutnie żadne przepisy ruchu drogowego. To chyba jedyne miejsce na świecie, w którym widziałam karetkę pogotowia na sygnałach, stojącą w korku. Trzeba wchodzić  prosto na jadące auta i motory, żeby przejść na drugą stronę ulicy. Zatłoczone i głośne. Pełne kuglarzy, trubadurów, niespełnionych artystów i niebieskich ptaków. Zaklinaczy węży i muzyków hipnotyzujących dźwięków gnaoua. 

Sercem miasta jest wspomniany plac Jemma el Fna, który momentami przytłacza nadmiarem atrakcji i upierdliwych handlarzy. Ale miasto ma też swoje perełki. Ciekawą medynę (mniej skomplikowaną niż w Fezie, ale również się zgubiłam), cudownie zdobione pałace, meczety i ogrody. Usiądźcie na dachu którejś z okolicznych knajpek i patrzcie na gwarne Jemma el Fna. Wsłuchajcie się w nawoływania muezinów na modlitwę i napijcie się słodkiej, miętowej herbaty. Myślę, że Maroko na pewno Was zasmakuje, chociaż pierwsze kilka łyków może być gorzkim doświadczeniem.

Spodobał się Wam mój wpis? Będzie mi miło jeśli go skomentujecie lub udostępnicie dalej w świat!
A jeśli macie ochotę:
a) pośmiać się, podyskutować i zainspirować się do podróży – zapraszam jakże pięknie na mój fanpage na FACEBOOKU 
b) pooglądać zdjęcia z drogi i zupełnie niepoważne instastories – znajdziecie mnie na  INSTAGRAMIE

Ejże! Te posty też się fajnie czyta!

6 komentarzy

Bernadeta 14 grudnia 2022 - 13:06

Byłam tam raz i już planuję kolejną wyprawę. Byłam sama więc po przeczytaniu wielu blogów wynajęłam lokalnego przewodnika, żeby móc pozwiedzać Medinę. To było najlepsze co zrobiłam bo czułam się bezpieczna i nie poczułam tej natarczywości aż tak bardzo. Ale to właśnie z tego względu go wynajęłam. Chcę tam wrócić raz jeszcze, tym razem z moim mężem.

Reply
Magda Delkowska 5 stycznia 2023 - 09:14

Ja w sumie też chętnie bym wróciła do Fezu:) Coś pomyślę 😀

Reply
Irena-Hooltayewpodrozy 18 grudnia 2018 - 13:21

Byłam w tym kraju w miesięcznej podróży i w bardzo wielu sprawach się z Tobą zgadzam.
Najgorsi są jego mieszkańcy, natarczywi,chciwi i traktujący turystów ,jak chodzący bankomat.
Bardzo podoba mi się Twoja relacja!
As-Sawira mnie zauroczyła,podobnie ,jak Asilah.
Te mniejsze miasteczka mają jednak o wiele więcej uroku, niż Fez ,czy Marrakesz.Chociaż medyny w każdym mnie zachwycały.
Najbardziej zauroczył mnie Atlas i pustynia.
Pozdrowienia!

Reply
Magda Delkowska 18 grudnia 2018 - 20:09

Kurcze, no ja się bardzo starałam zrozumieć czemu tak się dzieje, tłumaczyłam sobie różnice kulturowe ale jakoś nie mogłam się przekonać do ludzi….Zapraszam jeszcze raz na zdjęcia, bo właśnie ładuję 😀

Reply
Irena-Hooltayewpodrozy 22 stycznia 2019 - 07:34

Właśnie obejrzałam sobie ponownie zdjęcia!
Na naszym blogu znajdziesz też całą relację z miesięcznej podrózy po Maroko.
Pozdrawiam-))

Reply
Magda Delkowska 22 stycznia 2019 - 19:41

O to zaraz sobie przeczytam, bo jestem ciekawa Waszych wrażeń 🙂

Reply

Wypowiedz się!

Close